Osama binLaden...
Osama bin Laden zapewne traktuje prowincję Ghazni w Afganistanie, będącą, pod polskim nadzorem, jako bezpieczny kurort w ogniu wojny z NATO. Cóż z tego, że amerykańscy komandosi tropią nieustannie wodza al – Kaidy, skoro nie pojęli, że jest on najbezpieczniejszy pod polską bazą (al-Kaida znaczy baza). Jeszcze spokojniejsze byłoby życie morderczego szejka, gdyby w ogóle przeniósł się on do Polski i kierowałby wiernymi talibami, na przykład, z Pruszkowa.
Nic dziwnego, że wybuchła afera z fikcyjnymi, ale płatnymi patrolami naszych żołnierzy. Tacy teraz jesteśmy. To nie żołnierze, bezpieczne przekrętasy, ale my wszyscy, którzy do tego dopuszczamy.
Politycy twierdzą, że w Afganistanie broni się Polski. Niech więc pojadą „tekturowymi” wozami pancernymi na bojowe patrole. W odległych epokach i nie tylko polskich, wodzowi byli pierwszymi w boju. Nasi „wodzowie” nie dorastają do pięt nawet tamtym ciurom obozowym.